• Wpisów: 1321
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 22:54
  • Licznik odwiedzin: 61 086 / 1916 dni
 
adalija
 
TYTUŁY.jpg

009.JPG


 Wciąż czuła gniew ale zarazem dziwny respekt wobec młodszej siostry. Ulotnił się gdy ta  ta zajęła się domkiem lalek w obecności jej gości. Już kiedyś tak było, że bawiła się przy nich lalkami, lalkami  Cudny. Zaraz następnego dnia Cudna założyła nowy zamek do ich pudła bo stary dało się otworzyć byle drucikiem.
Wtedy jednak przynajmniej bawiła się po cichu, po prostu je przebierała. Teraz urządziła sobie całą inscenizację i na głos opowiadała co się dzieje oraz mówiła w imieniu lalek.
-Już dawno powinnaś wyrosnąć z lalek -powiedziała Makaka.
-Ciem leśnićki z fitulką - kontynuowała tym razem dziecinnym głosikiem Knieja. - A z jaką konfiturką syneczu?
-Ziećkową - postacie poruszały się zdalnie sterowane przez Knieję. Cudna nigdy nie miała takich lalek ale przed przyjaciółmi musiała udawać, że to jej nie interesuje - przeszkadzasz nam - oświadczyła.  Knieja ją zignorowała - Moja Remciu dosiądź latającego konia i leć na wichrową polankę narwać porzeczek. Usmażymy konfiturę porzeczkową w miedzianych rondlach. Teanso  naszykuj rondle.
-Knieja naprawdę nam przeszkadzasz - oświadczyła surowym tonem Malwa - chcemy się uczyć.
-Wezmę ten koszyk - poruszyła się lalka nazwana Remcią- no to lecę.
- Nie leć konno - poradził Ścichapęk - nasza Kniejko piegowata, rozwiń uszy i polataj.
Roześmiały się.  Cudna śmiała się sztucznie ale najgłośniej. Nagle lalka na latającym koniu zaatakowała Ścichapęka. Musiał się uchylić ale zaraz ruszyła nań znowu. Nikt, inny jej nie obchodził. Dziewczyny najpierw się śmiały potem zaczęły denerwować.
-To nie jest śmieszne - oświadczyła Makaka.
-Bo nie masz poczucia humoru. On tak zabawnie wrzeszczy i skacze.
-A chcesz, żebyśmy tę lalunię rozwalili jak muchę? - spytała Filigrana. To na szczęście poskutkowało.

009.JPG

-Dlaczego to zrobiłaś? - surowym tonem zapytał Ścichapęk.
-Co za mina? - zakpiła Knieja- błazen włożył strój mentora. Po prostu chciałam pokazać, że też potrafię zażartować.
-To miały być żarty?
-Nie. Zemsta za wszystkie twoje.
-Nie wiedziałem, że aż tak ci to przeszkadza.
-Wiedziałeś!  Nie wiedziałeś tylko, że któregoś dnia cię za to zabiję bez wahania i litości. Wtedy też będziesz zdziwiony?
-Nie mów bzdur i to przy tylu świadkach bo gdyby faktycznie mnie ktoś zabił byłabyś pierwszą podejrzaną.
- Czyli znasz jeszcze innych co by to chętnie zrobili?
Obiecuję, że więcej z ciebie nie zażartuję skoro nie umiesz mieć do tego dystansu.
-Nakleję sobie na tej tablicy następne kółeczko. Jeśli chcesz to sobie policz ile razy już mi to obiecałeś.
-Ale tym razem to już na pewno.
Dokleiła na większym czerwonym kółku mniejsze czarne.
-Patrz - powiedziała tym razem na pewno jest dopiero czwarty raz. Na pewno będzie i piąty a ostatni raz zrobisz to gdy będzie ci groziła utrata tytułu protektoriusza, będziesz wył przepraszając a ja wtedy pokażę wszystkim jak szybko da się ścianę wytapetować twoimi obietnicami.
-Ona ma rację - powiedziała Malwa - to ohydne, że ją wyszydzasz w jej domu. Przez ciebie skończyła się jej przyjaźń z Gazelą. Po co to robisz? Bawi cię?
Przez chwilę było bardzo nieprzyjemnie. Nikt się nie śmiał, goście zaczęli się nawet zbierać do wyjścia.
Cudna jakoś  ich uprosiła aby jeszcze zostali. Miało być krótko wyszło inaczej.
Nawet nie zauważyli jak szybko płynie czas w wesołym towarzystwie.
009.JPG

Głośno śmieli się z jakiegoś dowcipu Ścichapęka. Zapewne dlatego nie usłyszeli kroków i nagle do pokoju weszłą Sonata. Za nią Wiatrognaj i jeszcze dwoje protektoriuszy.
-Ouaj! - krzyknęła przerażona Sonata. Wszyscy podążyli oczyma tam gdzie patrzyła ona Spod poduch wystawała para nóg. Osobnik, którego Cudna na pewno już gdzieś widziała. bez namysłu doskoczył do Ścichapęka i poderwał go na równe nogi. - Ty bestio! - Wrzasnął pod wpływem silnych emocji.
Protektoriuszki poczęły zrzucać poduchy. Młódź stała jak wryta.
-Żyje - poinformowała ta starsza - głowa nie była przygnieciona.
-Ciociu ja jej nie zauważyłem - tłumaczył się Ścichapęk
- Nie wiedziałeś, że tu mieszka? z udanym zdziwieniem zapytał osobnik.
-Nie wiedziałem, że tu leży palancie - odpalił.
-Nie obchodziła cię - wyjaśnił "palant". Ścichapęk zrobił się czerwony.
-Czy ona ma oddzielny pokój? - Spytała ciocia Ścichapęka.
-Zatłukę ją - wrzasnęła Cudna - to ona was nasłała.
-Najpierw wirtuozko - zakpiła ciocia- udzielisz nam wyjaśnień.
-Może naszym kolegom - zaproponowała Sonata - my musimy się zająć ofiarą ich podłości. Cudna  proszę podać czystą pościel i piżamę dla siostrzyczki
-A my przejdźmy do kuchni - zdecydował Wiatrognaj.
-Co to jest? - oburzyła się na Cudnę Sonata - daj jakieś całe rzeczy.
- Ona nie ma innych.
-Dlaczego?
-Nie zasługuje na to.
- Nie zasługuje - powtórzyła ze zgrozą ciocia.
-Ciociu ja o tym nie wiedziałem tłumaczył się Ścichapęk.
-Nie obchodziła cię- powtórzyła opinię osobnika - bywałeś tu częściej niż co drugą noc ale nie wiedziałeś. No to idźcie do tej kuchni. Poradzimy sobie.
009.JPG

 W kuchni był bałagan.
-Knieja nie posprzątała - wyjaśniła Cudna, Malwa jęknęła. Osobnik bez słowa poustawiał brudne talerzyki w równym rządku, na talerzykach kubki i
opakowania po deserze.
Wiatrognaj policzył głośno te zestawy.A potem zwrócił sie do osobnika jakby informując - pięć. Młodzi poza jedną Cudną poczerwienieli.
-Pięć? - upewniał się osobnik a Wiatrognaj zwrócił się do Cudny z udatnie gapowatym zdziwieniem - Pięć? Dlaczego pięć?
-No bo nas jest pięcioro.
-Których was? W rodzinie jest was czworo a na imprezie łącznie z Knieją sześcioro. No więc jakie pięć?
Gdy milczeli zwrócił się do Makaki - a dlaczego to Knieja miała posprzątać?
-Ja wcale nie uważam, że to Knieja powinna posprzątać - odpowiedziała.
-A jak to wyrażałaś?
Milczała więc przedstawił ją osobnikowi - To Makaka Szarańczyna z grupy Zgodystrzeża. Ma bardzo dobrą opinię. Zgodek chwali ją za to jak dzielnie opiekuje się swoim rodzeństwem. Cudze jak widzisz jej nie wzrusza.
-Niemiła przypadłość - przyznał osobnik - właściwie to już wszystko wiemy. Pozostaje obudzić rodziców. -Mogłabyś to zrobić dziewczynko? - zwrócił się do Cudny..
-Trzeba było to zrobić zanim weszliście - odpowiedziała .
- Ty nie rozumiesz sytuacji Cudna - odrzekł - To się może skończyć nawet odebraniem was rodzicom.
-A przy okazji - tu Wiatrognaj zwrócił się do Ścichapęka - zapewnieniem temu
kwadratowi odpowiedzialniejszego nadzorcy. Nigdy więcej nie chciałbym się czuć tak podle jak wtedy gdy się dowiedziałem, że mój podopieczny roznosi  ploty, wykpiwa słabszych i objada mieszkańców choć wyżywienie ma u mnie za darmo a na dodatek zarabia.
-Knieja tak mnie maluje - odgadł Ścichapęk - ale to oszczerstwa.
-A ile dołożyłeś do tej wyżerki?
-Byłem zaproszony.
-Jak często cię zapraszano?
-Ale co w tym złego? spytała Cudna.
-To, że zjadł porcję Kniei bo przecież ona nic nie dostała.
-Ona spała.
- Miło, że nie obudziliście jej aby zmyła naczynia- ironizował osobnik- pójdziesz wreszcie po rodziców?
-Dziś nie ma ich w domu.
-I często was tak zostawiają?- zainteresował się Wiatrognaj
- Gdzie są? Proszę kod waszego wizjononu i awatary rodziców - zażądał osobnik  wyciągnąwszy swoje mikrołącze . Widać było, że nie odpuści. W końcu Cudna musiała  powiedzieć że rodzice mają izolowaną sypialnię i gdyby nawet dom płonął nie da się zakłócić im spokoju.
Sporządzili protokół. Odczytali w obecności protektoriuszek. Kazali młodym potwierdzić odciskami palców i sami też potwierdzili. Od ręki przesłali za pośrednictwem domowego wizjofonu kopie na właściwe kopiarki. Oryginał zabrała Sonata a kopia oczywiście została wraz z powiadomieniem w wizjofonie .Zaproponowali dziewczętom rozwiezienie do domów. Nie potrafiły odmówić więc nawet nie musieli nalegać.
009.JPG

WIZYTA W GABINECIE ZASTĘPCY PRYNCYPAŁA SZKOŁY/ WIZYTA W PROTEKTORIACIE
 Jakoś się dogadała z Czasołapem Chichotem. Zapewne dlatego, że przy wcześniejszej okazji
spostrzegła, że nie darzy on sympatią swego zastępcy Złaziświata Czupurnylisa.
Pominęła milczeniem fakt, że na pierwszym miejscu w protokole kontroli byli wymienieni Wiatrognaj Dzikibawół i Sonata Przylaszczka a także to, że
wymieniono tam też Śpiewnę Atrybutę z wydziału rodzinnego.Nazwała to po prostu kontrolą Złaziświata Czupurnylisa. Nie nadużywała tej nazwy i nic złego o Złaziświacie nie mówiła. Skupiła się na wyjaśnianiu jak niewinny charakter miało spotkanie młodzieży.
-Ja wiem, że to mogło źle wyglądać ale oni tylko się przygotowują do konkursu pilotów imigrantów.
Zresztą był z nimi nasz kwadratowy - tłumaczyła - kontroler miał oczywiście rację, że powinni się wcześniej rozejść, nie mam żalu o to, że zabraliście ją do internatu - wyważała kiedy należy użyć liczby mnogiej, kiedy pojedynczej i w jakiej osobie - ale czy musicie ją karać aż usunięciem ze szkoły?
-A kto powiedział, że już podjęliśmy jakąś decyzję?
-No nie wiem, takie odniosłam wrażenie pewnie mylne, przepraszam.
Gwiazdy nie mogła odnieść wrażenia nawet mylnego bo jej przy kontroli nie było.
Przeczytała protokół, zorientowała się czym grozi przewinienie Cudny i ani słowem nie wspomniała Czasołapowi o Kniei.
Później musiała jeszcze tylko dopilnować aby Cudna za wiele nie mówiła, dlatego mocno ją przy Czasołapie sztorcowała lękając się zarazem aby córka nie dostała ataku histerii ale nic takiego się nie stało.
Czemu mi tak "zatykałaś buzię" - spytała ją później Cudna - myślisz, że ja jakaś głupia jestem?
-Nie ale teraz bardzo uważaj. Ja wykorzystałam niesnaski wśród waszych opiekunów, żeby cię z tego wyplątać. Liczę na to, że Czasołap kiedy się się
ocknie i poczuje oszukany nie będzie się chciał przyznać do błędu i tak jak obiecał zostaniesz w szkole ale zapewne będzie szukał sposobu aby cię dopaść i relegować z innych przyczyn. Nie daj mu podstaw. Od jutra chodzisz na praktyki. Gwarantuję, że będą cię kontrolować i to bez uzgadniania ze sobą nawzajem więc kontroli możesz mieć nawet trzy jednego dnia. To nie jest drobiazg żeście notorycznie zakłócali sen Kniei a na koniec omal jej nie przygnietli.
-To nie ja i zresztą niechcący.
-Myślisz, że to by was usprawiedliwiło gdyby się udusiła? - Nagle Gwiazdy wpadł do głowy lepszy sposób potrząśnięcia córką - a gdyby to ciebie
przygnietli i zadusili myślisz, że ja i ojciec darowalibyśmy to sprawcom tylko dlatego, że zrobili to niechcący? Gdybyście na nią zważali to by do czegoś podobnego nie doszło.
-Ciekawe skąd ta kontrola tak nagle znalazła się w naszym domu? -Spytała bardzo sugestywnym tonem Cudna.Nie wydaje ci się to dziwne?
-Ty myśl o tym jak nie dopuścić aby coś podobnego jeszcze raz się wydarzyło.
Albo zrezygnujcie z konkursu albo uczcie się gdzie indziej.
-Jeżeli to Knieja ich na nas nasłała...
-To musisz się pilnować trzy razy bardziej bo masz szpiega w domu ale Kniei daj spokój. Dobrze ci radzę bo tylko ty za to zapłacisz. Uwierz mi Cudna, tylko ty.
009.JPG

     Gwiazdy musiała się stawić w protektoriacie. Właściwie wezwano ich oboje czyli ją i Knieja w sprawie córki ale Kniejo poprosił aby poszła sama.
-Przecież wiesz, że w każdy pierwszyn jeżdżę oglądać posesje - powiedział. No więc poszła sama.
-A gdzie małżonek? - Spytała od razu Śpiewna Atrybuta.
-Sądziliśmy, że wystarczy jedno z nas - wyjaśniła, kpiący uśmieszek Śpiewny zbił ją z pantałyku. Protektoriuszka nie miała go już gdy odpowiadała suchym tonem - były dwa wezwania.
-Przepraszam, mąż nie miał czasu.
-Ale znalazłby go gdyby chodziło o łódeczkę?
-Nie rozumiem.
-Rozumiesz, rozumiesz.
-A jednak nie.
-Proszę oto kopia zgłoszenia zaginięcia łodzi.
-Pierwsze słyszę.Byłam w tym czasie na zlocie matek. Widocznie łódź się szybko znalazła i mąż zapomniał mi o niej wspomnieć.
-Zlot matek? Jakie to urocze. A wiesz o jakim detalu zapomniał wspomnieć małżonek w tym zgłoszeniu?
-Domyślam się, że to poważna sprawa - odpaliła już rozzłoszczona Gwiazdy. Czuła co to może być ale wolała nie zgadywać.
-O tym, że w tym samym czasie zaginęła wasza córka. Co za czarujące roztargnienie - pozwoliła sobie zakpić Śpiewna.
-Wypłynęła na ocean? - Gwiazdy robiło się słabo.
- Zasnęła w łodzi ojca i ktoś odpiął tę łódź od mocowacza. Nie przeciął zapięcia tylko odpiął - wyjaśniła protektoriuszka.
-Może nie była zapięta?
-Świadkowie twierdzą, że zawsze zapinałaś osobiście i po ostatniej wyprawie rodzinnej również.
-Może Knieja nie zasnęła tylko chciała popływać?
-O! Jednak wiesz o którą chodzi.
-Oczywiście, znam je. Cudna by sama tam nie poszła, co najwyżej pojechałaby autem ale wtedy auto by tam zostało i zwróciło czyjąś uwagę, prawda?
-Aha. Nie, nie chciała popływać, chciała się wyspać.Tak przynajmniej twierdzi na tym filmiku. Zobacz sobie.   Na filmiku była Knieja, przekraczała waśnie furtkę ich domostwa a jej najwyraźniej nagrany później gos informował - oto
wracam do domu po pięciu dniach nieobecności. Rzecz jasna żadne fanfary mnie nie witają. Nikt nie zauważył mojej nieobecności. A może zauważył?  
Ktoś przecież odpiął łódź kiedy tam spałam. Dlaczego spałam w łodzi? Bo moja siostrunia miała imprezę zorganizowaną pod pozorem nauki. Kochani rodzice mogliby wygospodarować dla mnie jakieś lokum, choćby przez zlikwidowanie holu na górze lub wnęki na dole. No ale dlaczegóżby Knieja miała się wysypiać? Nawet antresolkę w naszym pokoju zajmuje Cudna.
Dzięki temu nikt nie siada na jej materacu podczas nocnych imprez.
---
zapamiętała adres filmu bardzo chciała obejrzeć go w całości i zresztą obejrzała a nawet przekopiowała do zasobów wizjofonu i na swoje prywatne konto ale wpierw kupiła dodatkową kontrolkę rejsów, dokładnie zapoznała się z instrucją i poszła to założyć w łodzi ale łodzi nie było. Nic straconego. Jeszcze założy. Chciała wiedzieć dlaczego ponoć tak zajęty Kniejo zauważył właśnie w pierwszyn brak łodzi. A jeśli chciał nią gdzieś popłynąć to gdzie? Już nieraz miała wrażenie, że Kniejo nigdy nie ogląda posesji, którymi handluje. Stanowczo za mało o nich wie.
009.JPG

ROZPRAWKI
Milareza nie miała czasu wczuwać się w rozprawki pisane na egzamin do unaskiej szkoły platycznej. Zwyczajnie sięgnęła do swoich katalogów i napisała na ich podstawie. Nikt tego oprócz niej samej nie sprawdzał. Bo nie znalazła nikogo wolnego od zajęć, kto znałby zarówno tematykę jak i unaski. Zresztą nie zależało jej na wyniku, chciała tylko napisać tak jak należy i podejść do tego egzaminu, czy zda było kwestią drugorzędną. Oczywiście wolałaby zdać ale przecież wciąż jeszcze była uczennicą szkoły w Degeden i ta szkoła była dla niej ważniejsza.  Wysłała prace przez milanderlącze sprzężone z unaską wizjofonią.
 Przebywała wprawdzie akurat w Unasie ale nie było powodu aby zawoziła to osobiście. Za to osobiście zjawiła się w pracowni Gwiazdy Korala by zamówić piernaty i poduchy z prawdziwej tapuneckiej masy ubraniowej. Dostarczyła surowce i projekty, uzgodniły termin. Wychodząc usłyszała jak pracownica biorąca miarę plotkuje z klientką na temat szefowej i jej brzemiennej córki. Nawet specjalnie przysiadła chwilę na schodkach pod pozorem wyrzucania kamyka z pantofelka. Słyszała przez otwarte okno kpiące słowa - "a tacy byli z
niej dumni". To nią wstrząsnęło, nie chciałaby aby kiedykolwiek mówiono tak o niej. Pomyślała, że Cudna prawdopodobnie niczemu nie jest winna ale przecież złe języki jej nie oszczędzą.

009.JPG


 Cudna nie zdążyła napisać dwóch rozprawek. Mama odmówiła pomocy
- Musisz sobie poradzić. Ja mam do rozpracowania siedem nowych projektów.
Jeszcze się zdnerwowała na Cudnę.
-Co ty w ogóle robisz całe dnie?
-Przecież komponuję!
-Trudno. Tego arla w popisie nie weźmiesz udziału i koniec dyskusji w tym temacie.
-A Knieja nie może za mnie napisać?
-Może ale jeśli napisze wylecisz z obu szkół.
-Akurat - pomyślała Cudna - nawet się o tym nie dowiesz.
Knieję okłamała twierdząc, że mama życzy sobie aby napisała. To zawsze działało.
-To ostatni raz - oświadczyła Knieja.
-I masz dodać fotografie tych swoich nowych lalek.
-A w życiu ....
-Radzę ci dodać.Wylosowany przez Cudnę a powierzony Kniei temat brzmiał - lalki kolekcjonerskie. Sama wzięła się za drugi temat - "zwierzęta z porcelany". Obie prace oddała w terminie "ostatecznym".
-Jak ci się udało? - Spytała mama.
-No jak widzisz.
-A przynajmniej przeczytałaś te prace?
-Słucham? Aaaa oczywiście. Sprawdziłam i zrobiłam korektę przed oddaniem. Całą noc nie spałam.
-Mam nadzieję, że przeczytałaś - burknęła mama - ale twój problem. Nie czas zreszta myśleć o karierze kiedy dziecko w drodze.
Tego dziecka mama jakoś nie umiała jej darować.
Gdy się zorientowała tak pokierowała sprawami, że jej przyjaciółki pod wodzą Ścichapęka pojechały do muzeum, Knieja za karę została w domu z poleceniem posprzątania a oni popłynęli na coszóstynową wycieczkę tylko we troje. Rodzice usiłowali dowiedzieć się kto jest ojcem, jak do tego doszło i co Cudna zamierza. Nic nie uzyskali po za tym, że Knieja przestała z nimi pływać, samokrytycznie twierdząc, że jej zachowanie nic się nie poprawia.
Rodzice nie byli z tego zadowoleni i nagle w kolejny szóstyn mama oświadczyła:
-Zmieniliśmy zdanie,  to nie jest odpowiednia kara. Dostaniesz inną a teraz się szykuj jedziesz z nami. Knieja posłusznie wyszła i .... znikła. Po powrocie zastali ją w domu. Nie tylko posprzątała ale nawet przygotowała kolację. Mama spóbowała, skrzywiła się, powiedziała - nie jedzcie tego. Wywaliła potrawę do zlewek i sama przygotowała posiłek. W następny szóstyn Knieja też z nimi nie popłynęła na "ich"plażę. Czmychnęła zanim wstali a potem posprzątała jak zwykle. Cudna wcale by się nią nie przejmowała. Mamę jednak coś rozsadzało od środka. Miało się wrażenie, że jeszcze moment a eksploduje.

Na niecałe dwie szestnice przed coarlowym popisem w szkole plastycznej Cudna i Knieja dostały wezwanie do ogniska plastycznego w Błędnyrysie.
-Mam złe przeczucia - powiedziała Cudnie mama. -Dobrze ci radzę - ostrzegła - wykuj na pamięć te rozprawki zanim się stawisz na wezwanie. Nie mam sił i chęci cię dopilnować. To twoja sprawa.
-Dlaczego wezwano ciebie? - Spytała Knieję.
-Zgłosiłam, że teczkę obrazów płaskich przygotował za nią tata. Pewnie o tym chcą mówić - oznajmiła.
-Tylko trzy obrazy mi namalował - oburzyła się Cudna. Najchętniej wyszarpałaby teraz Kniei wszystie kłaki ale mama stała między nimi. Na szczęście uznała za słuszne skarcić Knieję.
-Widzę, że nie poczuwasz się do lojalności wobec rodziny więc i rodzina nie musi się wobec ciebie do niczego poczuwać. Nie dostaniesz dziś kolacji.
-Trudno, zresztą i tak fatalnie dobierasz składniki.
-Za to nauczysz się, że mściwość nie popłaca.
-Tak? To ciekawe. Dlaczego w takim razie wyrzuciłaś całkiem dobre jedzenie do zlewek?  
009.JPG


Wezwano nie tylko Cudnę i Knieję. Było prawie 10 osób. Rozdano im arkusze z zadaniami. Jedna dziewczyna wyznała, że nie umie się posługiwać młoteczkami pisarskimi więc zaproszono ją do specjalnej kabiny aby nagrywała  fonetycznie.
Cudna dostała dwa tematy do krótkiego opracowania-  lalki mechaniczne firmy Chabero i porcelanowe chrząszcze. Na szczęście posiadała w różnym czasie trzy lalki firmy Chabero i z tej racji trochę się nimi interesowała zauważyła też
od razu po pierwszym czytaniu, że Knieja popełniła błąd w rozprawce. Niestety wytknęła go jej i kazała porawić.
Natomiast o chrząszczach wspomniała w tak niedawno osobiście napisanej rozprawce. Dała więc sobie z tymi zadaniami radę. Co spojrzała na Knieję widziała jak szybko uderzają jej młoteczki i chwytał ją gniew.
-Jakie tematy pisałaś? - Spytałą ją w drodze powrotnej.
-Łebki od pinesek jako przykład sztuki użytkowej.
-A drugi?
-Ty miałaś dwa?
-Ale jak to łebki?
-No widzisz, nawet pineska ma łebek a ty nie - odpowiedziała Knieja po czym nagle uciekła a
Cudna miała fobię nie pozwalającą jej samotnie przejść przez ulicę.

009.JPG


Co się tu wydarzyło?
-To zadane zdecydowanym tonem pytanie ocuciło ale nie uspokoiło Gwiazdy.
-Chyba widzisz! - krzyknęła gniewnie - nerwy mi puszczają. Nie wiem jakim cudem zdołałam wjechać na ten trawnik. Miałam ochotę rozwalić auto o najbliższy słup!
-Co się wydarzyło? -Powtórzył bardzo delikatnie, łagodnie. To pomogło jej się opanować.
-Moja córka wpada w panikę jeśli ma sama przejść przez ulicę. Szła razem z młodszą siostrą pieszo bo jej auto jest w naprawie. Pokłóciły się, siostra ją zostawiła ale wszystko byłoby w porządku bo zawiadomiła mnie przez mikrołącze a ja natychmiast wyjechałam trasą, którą powinna iść starsza aż do miejsca gdzie się rozstały. Gdy wsiadała myślałam, że już po wszystkim i wtedy zaczęła się drzeć.To był przeraźliwy świdrujący wrzask, pomyślałam - wjadę do najbliższej zatoczki i zaczekam aż się uspokoi ale ona wrzeszczała coraz bardziej i machała łapami bo uznała, że ignoruję jej problem. Tymczasem ja mam swoje, dużo poważniejsze. Złapała mnie za ramiona i wtedy równocześnie pomyślałam - rozwalę to auto - i wjechałam na trawnik. Resztę widziałeś. Na pewno mi nie uwierzysz ale ja ją bardzo kocham. tylko tego wrzasku nie mogłam znieść. Zresztą nie będę się tłumaczyć. Wiem, że muszę ponieść konsekwencje.
-Przede wszystkim musisz odpocząć - odrzekł. - i to nie jest uwaga rzucona mimochodem tylko zalecenie. Pomóc ci w zorganizowaniu odpoczynku? Wiem, że nie łatwo jest się opiekować osobą
upośledzoną.
-Nie jestem upośledzona! - wrzasnęła Cudna.
-Nie jest upośledzona - przyznała Gwiazdy - jest źle wychowana - to moja wina. Gdybym ją odpowiednio karała gdy jeszcze był czas nie wyszarpałabym jej dziś z auta by tłuc w dzikiej furii.
-Ja potrzebowałam pomocy a ty...... - zaczęła Cudna.
-Ja też - odpowiedziała Gwiazdy - ja też potrzebowałam pomocy i wystarczyło żebyś zamilkła to aż tak dużo?
==========================


Cudna zrobiła awanturę o to, że Knieja na pewno chce brać udział w popisach plastycznych a ona się nie zgadza.
-Ale dlaczego siostrzyczko? - zapytała podejrzanie grzecznie Knieja.
-Bo nie!
-Ale tak nie można. Zabroniłaś mi już chodzić do szapio...
-Akurat nie zabroniłam ale sobie nie życzę.
-To może chociaż pozwolisz mi chodzić do mechanikusa?
-Ja bym wolała abyś poszła na zarządzanie firmą - oświadczyła Gwiazdy.
-A niby dlaczego? - Oburzyła się Cudna.
-A chociaż do ubikacji może iść bez twojej zgody? Komuś kiedyś muszę przekazać moją firmę.
Nie tobie bo ją rozwalisz szybciej niż dokończymy formalności.
-Dlaczego ty mnie tak znienawidziłaś?
-Nie ciebie tylko siebie za to na co pozwoliłam ci wyrosnąć. Zamiast się zająć własną karierą ty się skupiasz na tym by przypadkiem Knieja jej nie zrobiła. Oczywiście, że pójdzie na te popisy a jeśli okaże się lepsza od ciebie to mam .....
-Ona lepsza ode mnie?
-No chyba tego się właśnie boisz skoro jej zabraniasz. Mam nadzieję, że potrafisz to przyjąć z klasą i cieszyć się powodzeniem siostry. Zresztą jeszcze nie wiadomo czy obie zostaniecie dopuszczone.
-A nie obchodzi cię dlaczego ona mi to zrobiła?
-Dość dyskusji w tym temacie.
Gwiazdy była pewna, że Knieja to w jakiś sposób nagrywa i że pasowałoby jej gdyby dostała zakaz udziału w pokazach  bo jest zbyt inteligenta aby wierzyć, że osiągnie na tym polu sukces.
-Ale ja chętnie wytłumaczę - nie ustąpiła Knieja - Nie chciałaś pisać rozprawki o lalkach. Powiedziałaś, że ją sobie zamienisz więc napisałam ją dla siebie....
-co, co,co  ...- Cudna tylko tyle zdołała z siebie wykrztusić.
- ...a  kiedy później zażądałaś aby ją napisać za ciebie - kontynuowała Knieja - to ja nie miałam sił pisać drugi raz więc dałam ci kopię bo przecież ja nie wybrałam szkoły gwarnygrodzkiej tylko bukietróżańską. Sądziłam, że skoro to są różne szkoły....
-A dlaczego nie zwróciłaś się z tym do mnie? - Spytała ostro Gwiazdy.
-No bo przecież Cudna zażądała tej rozprawki w twoim imieniu.
-Mogłaś mi powiedzieć, że ty oddałaś tę rozprawkę - złościła się Cudna.
-A ty byś to zgłosiła w szkole, wylosowaliby nowy temat i ja musiałabym to w dwa dni i noce napisać a ja mam dopiero 9 arli 8 nonestrów i 8 dni ...
-Dopiero czy już? - Wtrącił się ojciec bo raz masz dopiero a raz już i ....
-To zależy od tego czy posyłacie mnie do piaskownicy czy za mąż - odpaliła bez namysłu Knieja - a niezależnie od tego czy już czy dopiero to mam prawo się wysypiać a nie pisać po nocach wypracowania starszej siostry.

001.JPG

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.